Tel -- 
Fax 41-3080-29568 

Kiedy przychodzi do urządzania pokoju dla nastolatka, stajemy przed wyzwaniem godnym sapera. Z jednej strony marzenia o strefie relaksu rodem z Instagrama, z drugiej – brutalna rzeczywistość metrażu i budżetu. Pamiętam doskonale, jak przy projekcie dla mojego syna musiałam lawirować między jego fascynacją gamingiem a potrzebą zachowania jakiejś cywilizacji w przestrzeni. Klucz okazał się banalny: postawić na meble, które rosną razem z dzieckiem, ale nie zajmują całej podłogi. Zamiast standardowego łóżka wybraliśmy model na stelazu listwowym, który zapewnia odpowiednią wentylację materaca. To był strzał w dziesiątkę, bo 16 cm materac piankowy świetnie się sprawdza przy codziennym użytkowaniu, a przy okazji nie generuje problemów z wilgocią.


Największym zmartwieniem każdej mamy jest brak miejsca – na plecaki, buty, a przede wszystkim na pościel. W małych pokojach każdy centymetr ma znaczenie, dlatego warto rozważyć łóżko z pojemnikiem na pościel. To rozwiązanie, które uratowało mnie przed kupnem dodatkowej komody. Pojemnik mieści nie tylko kołdry i poduszki, ale też zapasowe prześcieradła i letnie koce. Co ważne, przy wyborze takiego łóżka trzeba zwrócić uwagę na mechanizm podnoszenia – tani potrafią skrzypieć i szybko się psuć. Ja postawiłam na model z amortyzatorem gazowym, który działa płynnie i cicho, nawet gdy dziecko wraca z nocnej sesji nauki. Pamiętajcie też, że blat łóżka powinien być wykończony tak, by nie zbierał kurzu.


Gdy w grę wchodzą wizyty kolegów czy kuzynów na noc, standardowe łóżko przestaje wystarczać. Wtedy z pomocą przychodzi kanapa z funkcja spania, która w ciągu dnia służy jako strefa chilloutu, a wieczorem zamienia się w wygodne posłanie. Wybrałam model z tapicerka welurowa, bo jest przyjemna w dotyku i łatwa w czyszczeniu – plamy po coli czy czipsach schodzą bez problemu wilgotną szmatką. Mechanizm DL w tej kanapie okazał się genialny, bo rozkłada się jednym ruchem, bez konieczności wyciągania poduszek. Dla nastolatka, który często improwizuje noclegi, to czysty komfort. Przy okazji sprawdźcie, czy wysuwana część nie blokuje dostępu do szafki – to częsty błąd w aranżacjach.


Alternatywą dla kanapy jest wersalka, która sprawdzi się szczególnie w bardzo małych pokojach. Kiedyś bałam się tego rozwiązania, kojarząc je z niewygodą, ale nowoczesne modele to już inna liga. Szukajcie wersalek z grubym materacem, najlepiej piankowym, który nie będzie się odkształcał pod ciężarem nastolatka. W jednym z projektów zdecydowałam się na wersalkę z dodatkowym pojemnikiem na pościel – to podwójna korzyść, bo oszczędza miejsce i daje opcję spania dla gości. Pamiętajcie tylko, żeby przed zakupem zmierzyć długość pokoju, bo wersalki w rozkładzie potrafią zająć sporo przestrzeni. U nas sprawdziła się opcja z mechanizmem tzw. „delfina", gdzie materac wysuwa się do przodu.


Strefa nauki to kolejne wyzwanie, zwłaszcza gdy pokój łączy funkcje sypialni i biura. Zamiast standardowego biurka postawiłam na blat przymocowany do ściany nad łóżkiem – to oszczędza miejsce, ale wymaga solidnego mocowania. Ważne, żeby wysokość blatu dało się regulować, bo nastolatek rośnie jak na drożdżach. Do tego krzesło z regulacją wysokości i podłokietnikami, które nie blokuje ruchu w pokoju. Oświetlenie to podstawa – unikajcie lamp sufitowych, które rzucają cień na książki. Lepiej sprawdzi się kinkiet nad biurkiem albo lampa biurkowa z regulowanym ramieniem. Pamiętam, jak mój syn narzekał na odblaski od monitora – rozwiązało to ustawienie blatu prostopadle do okna.


Przechowywanie w pokoju młodzieżowym to prawdziwa sztuka, bo nastolatki gromadzą rzeczy jak sroki. Szafa z przesuwnymi drzwiami to standard, ale warto pomyśleć o modułowych systemach półek, które można dowolnie konfigurować. U mnie sprawdziły się otwarte regały na książki i gadżety, połączone z zamkniętymi szafkami na brudy. Dno szafy wyłożyłam matą antypoślizgową, żeby buty nie latały po całej podłodze. Dla oszczędności miejsca nad drzwiami zamontowałam dodatkowe półki na rzadziej używane przedmioty, jak walizki czy sprzęt sportowy. Tylko nie przesadźcie z ilością otwartych powierzchni – kurz i bałagan będą widoczne od razu.

puppy-looks-out-the-window-as-it-sits.jp

Kolorystyka to pole do popisu, ale i pułapka. Młodzież często chce czerni i czerwieni, które optycznie pomniejszają pokój. Ja zastosowałam trik: ściany w jasnym odcieniu szarości, a akcenty w ulubionym kolorze dziecka na dodatkach – poduszkach, zasłonach, plakatach. Dzięki temu pokój wydaje się większy, a zmiana wystroju kosztuje tylko wymianę tekstyliów. Dywan z krótkim włosiem to must-have – łatwo go odkurzyć i nie zbiera kurzu jak puchate wersje. Unikajcie tapet z wzorami, które szybko się nudzą, lepiej postawić na gładkie ściany i galerię zdjęć w ramkach. U nas sprawdziła się tablica magnetyczna na ścianie, gdzie syn wiesza plany lekcji i zdjęcia z wakacji.


Na koniec mała rada praktyczna: zawsze mierzcie odległości między meblami przed zakupem. W pokoju młodzieżowym często brakuje miejsca na swobodne otwieranie szafy czy rozkładanie kanapy. Ja popełniłam błąd, kupując za duże biurko, które zablokowało drzwi balkonowe. Ratunkiem okazały się meble na kółkach, które łatwo przestawić. Pamiętajcie też o gniazdkach – nastolatki potrzebują ich przy biurku i przy łóżku do ładowania sprzętów. Listwy zasilające ukryjcie w korytkach, żeby nie plątały się pod nogami. Aranżacja pokoju młodzieżowego to ciągły proces, ale z dobrymi meblami i odrobiną planowania da się pogodzić styl z codzienną funkcjonalnością.

class=